Dowiedz się, czym naprawdę jest Bitcoin i dlaczego tysiące ludzi na całym świecie decyduje się "połknąć pomarańczową tabletkę". To nie jest opowieść o technologii – to historia o odkrywaniu, jak działa współczesny pieniądz, kto go kontroluje i czy istnieje alternatywa.
Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy usłyszałem o Bitcoinie. Jak prawie każdy z branży IT, usłyszałem o tym przelotnie – gdzieś w tle rozmów, na forach, w wiadomościach. Zainstalowałem nawet lokalnie "coś" na próbę, poeksperymentowałem chwilę, i... odpuściłem. To była ciekawostka, nic więcej.
Powróciłem do tematu dopiero w 2021 roku. Postanowiłem, że chcę wejść w świat kryptowalut. Ale Bitcoin? Wydawał mi się zbyt drogi. I co ważniejsze – nie oferował APY, żadnego yieldu/zysku/procentów! Więc zacząłem szukać "lepszych" opcji.
Trafiłem na Ethereum, Polkadot, Cosmos (ATOM). Wszystkie kusiły: wysokie yieldy ze stakingu, programowalność, smart-contracty, transakcje w sekundach. Fascynowała mnie technologia "blockchain" – możliwość budowania aplikacji na zdecentralizowanej infrastrukturze. To brzmiało jak przyszłość i jednocześnie nie mogłem znaleźć dobrej jakości informacji o Bitcoinie.
Wszędzie albo hype ("to the moon!"), albo nienawiść ("piramida finansowa!"). Nikt nie wyjaśniał dlaczego Bitcoin ma sens, dlaczego tysiące ludzi poświęca mu tyle uwagi. A przecież musiałem coś przegapić.
Przełom nastąpił przypadkiem. Na kanale YouTube "Dzienna Dawka Dyskomfortu" zobaczyłem zapowiedź pierwszego w Polsce Bitcoin Film Festival. Stwierdziłem: dobra, jadę. Może tam znajdę odpowiedzi.
I tam zobaczyłem film "The Great Reset and the Rise of Bitcoin" oraz kilka dokumentów o ludziach którzy kochają wolność i rozumieją czym jest pieniądz i jaki jest problem z pieniądzem fiducjarnym (dolar, euro itd).
I wtedy kliknęło.
To nie były filmy o technologii. To były film o historii pieniądza, o władzy, o tym, kto tak naprawdę kontroluje naszą gospodarkę. O tym, że Bitcoin to odpowiedź bardzo inteligentnych ludzi (określanych jako cypherpunks) na fundamentalny problem: jak stworzyć pieniądz, który nie może być kontrolowany czyli rozwadniany przez nikogo.
To wtedy połknąłem ten orange pill.
W społeczności bitcoinowej istnieje takie powiedzenie: "to take the orange pill" – połknąć pomarańczową tabletkę. To nawiązanie do filmu Matrix i sceny, w której Morfeus oferuje Neo dwie tabletki: niebieską (zostań w iluzji) i czerwoną (zobacz rzeczywistość taką, jaka jest). Bitcoin to pomarańczowa wersja tego wyboru.
Ale uwaga – to nie jest nagła iluminacja. To nie jest moment eureka, gdy nagle wszystko staje się jasne.
To raczej seria małych odkryć. Zaczynasz od pytania "czym jest Bitcoin?" i niespodziewanie odkrywasz, że odpowiedź prowadzi cię przez historię pieniądza, naturę zaufania, wolność jednostki w cyfrowym świecie przyszłości, podstawy kryptografii, austriacką szkołę ekonomii i... pytania o to, czym właściwie jest wartość.
Nagle stawiasz sobie pytania, których nigdy wcześniej nie zadawałeś:
I wtedy zaczynasz czytać. I czytać...
Gdybym miał wyjaśnić czym jest Bitcoin w jednym zdaniu, powiedziałbym: Bitcoin to najdoskonalsza forma pieniądza, jaką kiedykolwiek ludzie przyjęli.
Jest rzadki i trwały jak złoto, podzielny jak dolar a nawet bardziej, przenośny nie gorzej niż nasze pieniądze przelewane na kontach i kartach kredytowych, jednorodny - bo wszystkie jego części są takie same i wymienny niczym gotówka.
Cała technologia działa w oparciu o zasady matematyki, kryptografii i teorii gier. Wartość powstaje poprzez użycie ogromnej ilości wolnej energii (mało kto już kopie korzystając z prądu z regularnej sieci - ale o tym osobno) i zamknięcie jej w formie cyfrowego adresu, którego strzegą dwa klucze kryptograficzne. Dzięki temu jako właściciel jednego z kluczy możesz decydować o użyciu środków zapisanych na tym adresie, a każdy kto chce i zna ten adres, może tą transakcję w sposób absolutnie niepodważalny - zweryfikować. Dzięki temu możesz przechować swoje bitcoiny tak, że nikt na świecie nie będzie w stanie ich zabrać bez twojej zgody.
Gdy zaczynasz zgłębiać Bitcoin, nieuchronnie natrafiasz na coś, co nazywa się austriacką szkołą ekonomii. To nurt myślenia o gospodarce, który stawia w centrum ludzi i ich wybory – nie modele matematyczne ani centralne planowanie.
I tu uwaga: jeden z jej twórców, austriak Carl Menger, urodził się i mieszkał w... Nowym Sączu. Studiował i pracował w Krakowie, Pradze i Wiedniu. W 1871 roku opublikował "Grundsätze der Volkswirtschaftslehre" (Zasady ekonomii), w której wyjaśnił, jak pieniądz powstaje spontanicznie – nie z dekretu władzy, ale z potrzeb ludzi wymieniających się dobrami.
Menger pokazał, że pieniądz to nie wynalazek rządów. To narzędzie, które ludzie stworzyli, bo potrzebowali czegoś, co:
Bitcoin wypełnia te warunki lepiej niż cokolwiek w historii ludzkości.
Później pojawił się Ludwig von Mises, austriacki ekonomista, który rozwinął te idee. W książce "Teoria pieniądza i kredytu" (1912) opowiedział o całej długiej historii pieniadza, ale też ostrzegał przed tym, co się dzieje za każdym razem, gdy kiedyś król, a później państwo zaczyna kontrolować pieniądz i drukować go bez ograniczeń: inflacja, cykle boomów i kryzysów, zniekształcenie cen.
Wracam do mojego własnego doświadczenia. Gdy zacząłem czytać o Bitcoinie – naprawdę czytać, nie tylko sprawdzać cenę – mój sposób myślenia o świecie się zmienił.
Nagle zauważyłem, że:
Bitcoin to odpowiedź na te problemy. To pieniądz, którego nikt nie może wydrukować więcej (limit to 21 milionów jednostek, zapisany w algorytmie). To pieniądz, który nie wymaga pozwolenia – możesz go wysłać komukolwiek na świecie, bez pytania o zgodę banku czy rządu.
I tu ważna uwaga: to nie znaczy, że Bitcoin rozwiąże wszystkie problemy świata. Nie zastąpi jutro złotówki. Nie sprawi, że banki znikną z dnia na dzień. Ale daje ci wybór. Możliwość wyjścia poza system, który przez dekady nie działał w twoim interesie.
Jeśli jesteś sceptyczny wobec kryptowalut – masz rację.
99% projektów kryptowalutowych to szum, obietnice bez pokrycia, albo wręcz oszustwa. ICO, tokeny, NFT z małpami – większość z tego to bańki spekulacyjne, które mają jeden cel: wzbogacić twórców kosztem naiwnych inwestorów. Są oczywiście całkiem sensowne zastosowania wielu projektów, ale to mniejszość, a sama wartość tych kryptowalut nie bilansuje się z potencjalnymi przepływami, więc inwestowanie w nie jest bardzo ryzykowne.
Bitcoin to co innego.
Bitcoin to sieć i protokół. Nie ma przepływów. Nie ma zysków. To czysta wartość. Nie ma też CEO. Nie ma firmy, która go emituje. Nie ma działu marketingu. Istnieje od 2009 roku i przez 17 lat działał bez przerwy – ani jedna sekunda przestoju. Żadna inna sieć na świecie nie może się tym pochwalić. To jest fundamentalna różnica między Bitcoinem a "krypto".
Nie będę rzucał prognoz cenowych. Nie wiem, ile będzie kosztował bitcoin za rok, pięć lat czy dziesięć. Nikt nie wie. Mam nadzieję że przynajmniej o tyle więcej, niż wyniesie skumulowana w tym czasie inflacja.
Bitcoin daje ludziom narzędzie do oszczędzania, którego nigdy wcześniej nie mieli. Możliwość przechowania wartości nie w walucie (bo jakiej najlepiej?), ani nie w złocie, które aby go bezpiecznie przechowywać jest bardzo niepraktyczne. Im mamy więcej oszczędności i im dłużej chcemy je trzymać, to tym bardziej staje się to realnym problemem.
W krajach stabilnych, jak Polska, inflacja która zjada nasze oszczędności na koncie(obecnie 3-4%), to może wydawać się jeszcze mało istotne - no chyba że już wiemy czym jest procent składany. Niestety ale dla ludzi w Argentynie, Turcji, Libanie czy Wenezueli – gdzie inflacja zjada oszczędności w tempie 30-100% rocznie – Bitcoin to różnica między przetrwaniem a ruiną.
Nie musisz od razu kupować bitcoina, jeśli go nie rozumiesz. Ale - zaciekawiaj się, dowiedz się. Czytaj. Zadawaj pytania. Sprawdzaj.
Polecamy lekturę książek, które pomogą Ci zrozumieć dlaczego Bitcoin ma sens. Nie musisz nawet ich kupować. Możesz pożyczyć je od osób, które chętnie się nimi podzielą.
Zapraszamy na wycieczkę do króliczej nory! BitcoinLibrary.club